Wieś za 70 grzywien i konia

W 1471 roku Złota zmieniła właściciela. W dokumencie zapisano cenę: 70 grzywien i koń wart 100 grzywien. Koń był droższy od wsi. Dokumenty z tamtych lat pozwalają opowiedzieć, kto stał po obu stronach tej umowy i co działo się wokół niej.
Złota w 1471 roku nie ma numerów domów, asfaltu ani mostu. Ma kościół, kmieci, pola nad potokiem i właściciela, który się zadłużył. Nazywa się Wiernek z Bilska. W dokumentach pisany jest też Werner, a pod koniec życia „Werner Antiquus”, Werner Stary. Bilsko leży nad Łososiną, 15 kilometrów na południe od Złotej, w górę Dunajca, po tej samej jego stronie. Wiernek pisze się także „ze Złotej”, bo Złota jest jego.
Kim był Wiernek
Pochodził z Gabonia pod Starym Sączem. W Bilsku pojawia się w 1437 roku, kiedy kupuje od Świętochny z Donatkowic połowę wsi Łączne i Łyczanka. Przez następne trzydzieści lat skupuje wokół Bilska kolejne wsie i ich części: Jakubkowice, Wroćmirową, Michalczową, Ciechosławice, dwie Wole. Ma syna Mikołaja, który występuje w aktach obok ojca od 1448 roku, i siedem córek. Mężów sześciu z nich znamy z późniejszych dokumentów: Wierzbięta z Przyszowej, Pierzchała z Bilska, Jan Ratołd ze Skrzydlnej, Stanisław Kijański, Mikołaj Dymliński, Jan Wiktor z Wiatrowic. Siódma, Anna, występuje w aktach jako Baranowska. Wiernek nie sprawował urzędów. Był zamożnym szlachcicem, który dorobił się ziemi, i takim, na którego słowo dawano pieniądze.
Dług kanclerza
W 1467 roku Wiernek poręcza swoją wsią Złotą dług 500 florenów węgierskich. Dłużnikiem jest Jakub z Dębna, podskarbi Królestwa i starosta krakowski. To nie jest sąsiad. To jeden z najpotężniejszych ludzi w Polsce Kazimierza Jagiellończyka: w 1469 roku zostanie kanclerzem, w 1478 kasztelanem krakowskim, najwyższym świeckim urzędnikiem Korony. Jeździ z poselstwami na Węgry, do Czech i do Rzymu. To on układa politykę króla wobec południowych sąsiadów. W tych samych latach, od 1470 do 1480, stawia w Dębnie murowany zamek, dziesięć kilometrów od Złotej. Stoi do dziś i jest muzeum.

Jeżeli ktoś taki pożycza 500 florenów, a szlachcic z Bilska ręczy za niego całą wsią, to znaczy, że Wiernek należał do ludzi Jakuba z Dębna. Poręczenie wsią było ryzykiem: gdyby kanclerz nie oddał, wierzyciel mógł wziąć Złotą.
Kupiec z Gnojnika
Po drugiej stronie umowy stoi Klemens Turski. Turscy pieczętują się herbem Warnia i piszą z Turzy, wsi pod Rzepiennikiem, oraz z Gnojnika Małego, siedem kilometrów od Złotej, gdzie siedzą od 1423 roku. Klemens jest synem Klemensa i Świętochny. W 1470 roku dzieli się z braćmi, Janem i Stanisławem, majątkiem po ojcu. Jan jest księdzem i bierze Turzę z sołectwem. Klemens bierze pieniądze: 750 florenów węgierskich za swoją połowę dóbr w Gnojniku i Turzy, zapisane na Wojniczu.
Rok później ma za co kupić wieś. Kupi zresztą dwie: Złotą, a w 1476 roku Niegłowice pod Jasłem, od Stanisława Ligęzy z Bobrku. Do 1485 roku akta nazywają go właścicielem części Niegłowic i Złotej.
Najpierw zastaw

W 1471 roku Wiernek razem z synem Mikołajem zastawia Złotą za 600 grzywien Klemensowi Turskiemu. Słownik historyczno-geograficzny, który ten zapis streszcza, nazywa go tu „Klemensem z Turska” i dopisuje w nawiasie „woj. sieradzkie”; przy sprzedaży kilka kart dalej w tej samej księdze jest już „Klemens Turski z Gnojnika”. Przyjmujemy, że to jeden człowiek: ten sam rok, ta sama wieś, ci sami sprzedający. Wydawcy Słownika tego nie rozstrzygnęli, a w haśle Gnojnik zastawu nie ma. Zastaw nie obejmuje całej wsi. Jedną część trzyma Wierzbięta z Przyszowej, wsi pod Limanową, trzydzieści kilometrów stąd. Wierzbięta to zięć Wiernka, mąż jego córki Elżbiety. Część Złotej była najpewniej jej posagiem.
Potem sprzedaż
Na przełomie 1471 i 1472 roku ojciec i syn sprzedają Klemensowi Złotą na własność. Cena zapisana w księdze ziemskiej czchowskiej: 70 grzywien i koń wart 100 grzywien. Do wsi dochodzi prawo patronatu nad kościołem, czyli prawo wskazywania biskupowi kandydata na proboszcza. Kto ma patronat, ten ma głos w tym, kto będzie w Złotej chrzcił, spowiadał i chował.

Jedna rzecz w tym zapisie zaskakuje, choć jej w nim nie ma. Księga nazywa się czchowska, ale sąd w 1471 roku nie zasiadał w Czchowie. W 1465 roku zjazd w Nowym Mieście Korczynie przeniósł roczki wszystkich powiatów województwa krakowskiego do Krakowa. Rok później przywrócono je, ale wspólnie dla powiatów czchowskiego i bieckiego, w Wojniczu. Rozdzielono je dopiero w 1477 roku. Wiernek, Mikołaj i Klemens jechali więc ze swoją umową do Wojnicza, czternaście kilometrów od Złotej, i tam pisarz wpisał ją do księgi.
W naukowym wydaniu tego zapisu historycy postawili zaraz po cenie konia znak [!]. To wydawnicza konwencja, sposób powiedzenia: sprawdziliśmy, w źródle naprawdę tak jest, to nie nasza pomyłka. Koń droższy od całej wsi zdziwił ich tak samo jak nas.
Ile to było
Grzywna krakowska to około 197 gramów srebra, licząc na monetę 48 groszy. Floren węgierski, złota moneta, szedł w drugiej połowie XV wieku po 30 groszy. Siedemdziesiąt grzywien to niecałe 14 kilogramów srebra. Koń za 100 grzywien to 4800 groszy, prawie 20 kilogramów srebra albo 160 florenów. Zastaw za 600 grzywien to 960 florenów, więcej niż Klemens dostał od braci.
Co można było mieć za takie pieniądze. Korzec żyta kosztował w Krakowskiem w 1431 roku 2 grosze, osiem łokci sukna w Słomnikach w 1461 roku 24 grosze. Pisarz miejski Krakowa zarabiał w 1435 roku około dziesięciu grzywien rocznie. Pięć łanów dobrej ziemi pod Krakowem, na Białym Prądniku, sprzedano w 1431 roku za 100 grzywien. Złota sto lat później, w rejestrze z 1581 roku, ma 28 łanów kmiecych i karczmę.
A konie. Z przełomu XIV i XV wieku znane są ceny: chłopski mierzynek 24 grosze, dobry koń pod jeźdźca zbrojnego od 120 groszy, ciężki koń bojowy powyżej 200. Rycerz z dochodem 100 grzywien rocznie jeździł na koniu wartym 10 grzywien. Konie wybitne dochodziły do 3000 groszy. Koń Klemensa Turskiego wyceniony jest na 4800. Nawet jeśli ceny przez siedemdziesiąt lat urosły, to nie jest koń do bronowania. To koń, jakiego ma się jednego w życiu.
Jesień 1471 roku
Dokumenty nie mówią, dlaczego wieś poszła za 70 grzywien, a koń za 100. Mówią za to, co działo się wokół. Latem 1471 roku węgierscy panowie, zbuntowani przeciw królowi Maciejowi Korwinowi, zaproponowali koronę trzynastoletniemu królewiczowi Kazimierzowi. Jego ojciec przyjął propozycję. Kanclerz Jakub z Dębna był architektem tej polityki. 2 października 1471 roku kilkunastotysięczne wojsko z królewiczem wyruszyło z Krakowa na Węgry, przez Lubowlę i Koszyce. 8 listopada stało pod Hatvanem, czterdzieści kilometrów od Budy. Zabrakło pieniędzy na żołd i poparcia Węgrów. Cofnięto się do Nitry, a w styczniu 1472 roku królewicz wrócił do Polski.
Zachował się wykaz dworzan, którzy pojechali z nim z własnymi pocztami konnymi. Jest w nim Spytek z Melsztyna, pan z zamku nad Dunajcem pięć kilometrów od Złotej, z pocztem 20 koni. Jest Marek Ratołd ze Skrzydlnej, z pocztem 16 koni. Marek jest rodzonym bratem Jana Ratołda, zięcia Wiernka. Drugi brat, Jerzy, prowadził na Węgry własną rotę jako rotmistrz królewski. Za każdego konia w poczcie skarb miał płacić, zapewne we florenach węgierskich.

W 1472 roku, po powrocie wojska, Wiernek poręcza za Jakuba z Dębna po raz drugi. Tym razem dług wynosi 1100 florenów, wierzycielem jest Jan Wielopolski, bachmistrz w Bochni, człowiek od królewskich żup solnych, a zabezpieczeniem jest wszystko, co Wiernek ma: Bilsko, Łączne, Jakubkowice, Wroćmirowa, Michalczowa, Ciechosławice, obie Wole i karczmy. Złotej już w tym spisie nie ma. Została sprzedana kilka miesięcy wcześniej.
Tyle wiemy. Reszta to wnioski. Wiernek sprzedał Złotą w roku, w którym jego kanclerz potrzebował pieniędzy na wojnę, a szlachta stawiała poczty konne i dostawała za konie zapłatę. Kupił ją sąsiad, który rok wcześniej zamienił majątek po ojcu na gotówkę. Siedemdziesiąt grzywien wygląda na dopłatę do zastawionych już 600, a koń na to, czego jesienią 1471 roku brakowało wszystkim. Ale to są nasze domysły. Dokument podaje kwoty, nie powody.
Co było dalej
Klemens Turski pisze się od tej pory „ze Złotej”. W 1476 roku gwarantuje Janowi z Gnojnika zwrot 100 grzywien, a zabezpieczeniem są kmiecie ze Złotej, w których wierzyciel mógłby się „wwiązać”, czyli przejąć ich czynsze i robociznę. W 1480 roku Klemens oddaje Jadwidze, córce zmarłego już Wiernka i żonie Pierzchały z Bilska, prawo bliższości do Złotej, czyli pierwszeństwo odkupu, gdyby chciał wieś sprzedać. Wiernek umarł więc między 1472 a 1480 rokiem, a właściwie przed 1476, bo już wtedy akta nazywają jego córkę Dorotę córką zmarłego Wernera. W 1489 roku jego córki dzielą między siebie Bilsko i okoliczne wsie.
Złota długo u Turskich nie została. W 1487 roku należy już do Jakuba z Dębna, tego samego, za którego Wiernek ręczył. Kanclerz, teraz kasztelan krakowski, zapisuje na Złotej i Biskupicach 7000 florenów węgierskich swojej żonie Agnieszce z Bnina. Wieś, która dwadzieścia lat wcześniej była zabezpieczeniem jego długu, stała się jego własnością. O nim w jednym z kolejnych odcinków.
Co nie jest pewne: czy Klemens „z Turska” z zastawu i Klemens Turski z Gnojnika ze sprzedaży to jeden człowiek, co przyjmujemy; przeniesienie roczków do Wojnicza w latach 1466–1477 podajemy za Słownikiem, hasło o powiecie czchowskim; kursy grzywny i florena oraz ceny koni pochodzą z opracowań i z Wikipedii, nie z dokumentów z 1471 roku; związek sprzedaży z wyprawą węgierską jest naszym wnioskiem, nie zapisem.
Źródło: Słownik historyczno-geograficzny województwa krakowskiego w średniowieczu, wyd. Instytut Historii PAN (slownik.ihpan.edu.pl), hasła Bilsko, Gnojnik, Dębno i Czchów – powiat sądowy, za księgami ziemskimi czchowskimi ZCz. 3 s. 135, ZCz. 4 s. 338, 414, 467, 480–481, 483–484, 511–512 oraz ZCz. 5 s. 38 i 199–200, Archiwum Narodowe w Krakowie. Hasło Gnojnik datuje sprzedaż na 1472 rok. Wyprawa węgierska i poczty: S. Szybkowski, Wykaz dworzan konnych i pokojowców towarzyszących królewiczowi Kazimierzowi Kazimierzowicowi w wyprawie na Węgry w latach 1471–1472, Studia Źródłoznawcze 61, 2023. Ceny: J. A. Szwagrzyk, Pieniądz na ziemiach polskich X–XX w., 1990; ceny koni za zestawieniem w Wikipedii, bez wskazanego źródła. Odległości mierzone w linii prostej.
Udostępnij znajomym